14 marca 2015

Rozdział 4.

- „Dwudziestoletnia, świeżo upieczona medalistka Mistrzostw Świata, Niemka Leoni Fischer ma za sobą bardzo burzliwą przeszłość. Nie ma wątpliwości, co do tego, że na swoje sukcesy zapracowała wspólnie ze sztabem szkoleniowym, jednak aby zdobyć potrzebne środki finansowe posunęła się do haniebnego czynu. Jak dowiadujemy się z tajemniczego źródła, jako szesnastolatka pozowała nago pewnemu artyście, który właśnie teraz postanowił podzielić się tą wiadomością ze światem...” - Leoni, powiedz mi, że to kłamstwo! Że to bzdury wyssane z palca! - Krzyknąłem na moją dziewczynę, która stała przede mną drżąc ze strachu.
 - Andreas... - Zaczęła, a po jej policzkach spłynęły łzy. - Andreas...
 - Do jasnej cholery! Powiedz mi prawdę! Powiedz jedno słowo, a pozwę ten brukowiec o zniesławienie twojego imienia! Wykrztuś coś z siebie! - Wrzasnąłem.
 - To prawda... - Wyjąkała i spuściła oczy. - To wszystko prawda.
 - Nie wierzę! Dlaczego to zrobiłaś?! Pozwalałaś, żeby jakiś obcy typek cię obmacywał, patrzył na twoje nagie ciało? Dlaczego?!
 - Nie miałam pieniędzy, żeby zacząć swoją przygodę ze sportem, zrozum to! Byłam młoda, niedoświadczona...
 - Nie mogłaś poprosić rodziców o pomoc? Nie przyszło ci to do głowy?
 - Dobrze wiesz jacy są moi rodzice! Zaczęli się do mnie odzywać wtedy, gdy przyszły pierwsze sportowe sukcesy! Musiałam jakoś zarobić... Wtedy pojawił się on, przedstawił się, jako artysta malujący akty... Byłam głupia, że wtedy mu uwierzyłam. Na początku było dobrze, wraz z malowaniem kolejnych obrazów próbował się do mnie dobierać, ale nie dałam się... Uciekłam. Nie miałam z nim kontaktu, aż do wczoraj... Zobaczyłam go na ceremonii medalowej. Wiedziałam, że jego pojawienie się zwiastuje kłopoty. I nie pomyliłam się... - Powiedziała, a do mnie nie docierało ani jedno jej słowo.
 - Czy kiedykolwiek miałaś zamiar mi o tym powiedzieć? - Zapytałem, choć znałem odpowiedź. - Świetnie! Myślałem, że sobie ufamy! Że jesteśmy ze sobą szczerzy... Gdybym dowiedział się całej prawdy od ciebie zareagowałbym inaczej! Nie patrz na mnie takim wzrokiem! Jestem ciekaw twojej reakcji, gdybym to ja wywinął ci taki numer. Cały świat się z ciebie śmieje. Sprzedałaś się już zza młodu, Fischer! - Ryknąłem i rzuciłem gazetą o podłogę.
 - Andreas przestań! Jak możesz mówić mi takie rzeczy? Jakim prawem mnie osądzasz?!
 - Jakim prawem?! Czy ty się słyszysz? Postaw się w mojej sytuacji! Nie mam ochoty na ciebie patrzeć! - Powiedziałem podniesionym głosem i spojrzałem na nią pogardliwie. 
Stała przede mną. Trzęsła się. Bała się mnie. I tego, co mogłem jej zrobić. Łzy płynęły z jej oczu, dłonie pociły się. Spojrzała na mnie, a ja nie wytrzymałem i wymierzyłem jej policzek. Emocje, które siedziały we mnie odkąd przeczytałem artykuł sięgnęły zenitu. Miałem ochotę kogoś zabić, rozszarpać na strzępy. Chciałem wrzeszczeć na cały głos. Wykrzyczeć światu, że w tym momencie nie mam ochoty żyć. Leoni wszystko zniszczyła, przekreśliła nas. Zapomniała o naszej przeszłości i przyszłości, którą mieliśmy razem stworzyć. Nim się spostrzegłem osunęła się na ziemię. Gdy zarejestrowałem ten fakt coś we mnie zaskoczyło. Natychmiast udałem się po lekarza.

 Siedziałem na korytarzu przed jej hotelowym pokojem. Lekarz nie pozwolił mi do niej wejść. Skrycie obwiniałem siebie o jej zasłabnięcie, ale złość jaką czułem w tym momencie była niedopisania. Miałem za złe Leoni, że przez okres trwania naszego związku nie odważyła mi się powiedzieć całej prawdy o swojej przeszłości. Zataiła przede mną istotny fakt swojego życia. Zasłaniała się młodością, ale miała własny rozum, do cholery! Nie mogę sobie wyobrazić jak siedzi naga przed tym pożal się Boże artystą i pozuje mu... Brzydziłem się tego! Brzydziłem się jej...
 - Andreas, jeśli chcesz możesz do niej wejść. Ma ci do przekazania pewną nowinę...

 Leżałam na łóżku tępo wpatrując się w sufit. W tej chwili miałam ochotę umrzeć. Zapaść się pod ziemię ze wstydu. Nie wyobrażałam sobie powrotu do kraju, do swojej ojczyzny. Wszystkie moje sukcesy, medale, poświęcenie poszły w nie pamięć. Teraz liczyło się tylko to, że jako nastolatka sprzedałam swoje ciało. Zachowałam się jak dziwka i miałam tego świadomość. Zawiodłam wszystkie bliskie mi osoby, zawiodłam Andiego. Gdy dziś na mnie wrzeszczał i podniósł rękę wiedziałam, że sobie na to zasłużyłam. Mogłam powiedzieć mu prawdę zaraz na początku. Wtedy wszystko wyglądałoby inaczej. Nie straciłby do mnie zaufania. Wręcz przeciwnie... Jestem pewna, że przeszlibyśmy przez to wszystko razem. To umocniłoby nasz związek. A teraz? Wszystko zepsułam. Zrujnowałam nasze marzenia, plany. Byłam skończona jako człowiek i jako sportowiec. Wiem, że teraz Andi nie chce mnie znać. Ale nie mogę się poddawać i załamywać. Muszę przez to przejść sama. Stawić czoła problemom i wyjaśnić światu prawdę. Musiałam być silna dla siebie. Musiałam być silna przede wszystkim dla mojego maleństwa... Przed momentem dowiedziałam się, że noszę pod sercem owoc miłości. Mojej i Andreasa. Wyjaśniły się przyczyny mojego osłabienia, potliwości, zmian nastroju... Wyniki badań jednoznacznie wykazały, że spodziewam się dziecka. Pogłaskałam z czułością mój płaski brzuch. Uśmiechnęłam się przez łzy. Nie wiedziałam, jak teraz będzie wyglądało moje życie. Będę samotną matką. Andi nie wybaczy mi tego, co mu zrobiłam. Na jakiś czas będę musiała zrezygnować ze sportu, całą uwagę poświęcę mojej małej kruszynce, która w jednym momencie stała się całym moim światem...
 - Leoni, jak się czujesz? - Przełknęłam głośno ślinę, gdy usłyszałam głos Wellingera. - Przepraszam, poniosło mnie. Nie powinienem był cię bić, ale byłem i nadal jestem na ciebie wściekły. Nie myśl sobie, że przejdzie mi to tak łatwo... Lekarz powiedział mi, że chcesz mi coś przekazać, więc słucham...
 - Andreas... - Zaczęłam słabym głosem. - Będziemy mieć dziecko – Powiedziałam na wydechu, oczekując jego reakcji.
 - CO?! - Wrzasnął.
 - Jestem w ciąży, Andreas. Zostaniemy rodzicami.
 - Nie wierzę! - Powiedział. - Jesteś pewna, że jesteś w ciąży ze mną? - Zapytał. 
Jedno pytanie, które zadało ogromny cios. I ból.
 - Jakim możesz sugerować mi zdradę?! - Krzyknęłam. Wstałam z łóżka i z całej siły uderzyłam go w twarz. - Jesteś skurwysynem bez serca! Dobrze wiesz, że kocham tylko ciebie! Tamto zdarzenie miało miejsce cztery lata temu, a ty wmawiasz mi, że mogę być w ciąży z tamtym mężczyzną?! Wiem, że popełniłam błąd. Wiem, że jesteś na mnie wściekły, ale na Boga! Boisz się odpowiedzialności, prawda? Jeśli tak to wyjdź! - Wrzasnęłam i spojrzałam na niego. Płakał jak małe dziecko. Podszedł do mnie i szarpnął z całej siły.
 - Nigdy więcej nie sugeruj mi, że nie jestem w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje dziecko! - Krzyknął. 
A potem wyszedł. Tak po prostu. Zostawił mnie samą. Osunęłam się po ścianie. Pozwoliłam swoim łzom płynąć. Cały mój świat zawalił się w jednej sekundzie. Już nic się nie liczyło, nic nie było ważne... 



****

Witam ;*

Z góry przepraszam na opóźnienie! Nie miałam po prostu weny ;) Zdaję sobie sprawę, że ten rozdział nie jest najwyższych lotów, ale musiałam jakoś pokrótce wyjaśnić, o co chodzi. Wielka tajemnica Leoni wyszła na jaw... Któraś z Was brała pod uwagę taki scenariusz? ;)

Muszę się pochwalić, że tydzień temu obchodziłam siódmą rocznicę swojej pisarskiej 'kariery'. Dzięki, że jesteście ze mną! ;*

Pozdrawiam ;*

22 komentarze:

  1. Andreas! Zatłukę go. Normalnie go zatukę.
    Fakt, dziewczyna powinna mu powiedzieć, ale na Boga to było 4 lata temu. Gdyby nie to nie zostałaby tym kim jest i zapewne by się nigdy nie spotkali. Wellinger ty dupku! To twoje dziecko i nawet nie myśl inaczej. Dupe w kroki i opiekuj się Leoni a nie się wydzierasz na nnią. Dziewczyno jesteś fenomenalna. Życzę dużo weny, jakby rozdziały były troszkę dłuższe to się nie obrazimy :D Pozdrawiam geniuszu :* *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohoho... się porobiło...
    No przyznam, że tego się nie spodziewałam...
    Ale... wydaje mi się, że Andreas nie powinien być tak zły... co było to było, poza tym dawno, a... przecież w sumie to nie jest nie wiadomo jak zła rzecz (ale żeby nie było, że popieram ;) )...
    W ogóle nie podoba mi się zachowanie Andreasa... jest jakby... egoistyczny. Nie bardzo myśli o innych i chociażby Leoni, tylko o sobie... Jeszcze do tego uderzył dziewczynę...
    No i... dzidziuś! <3
    Tak zastanawiam się, czego teraz się spodziewać w następnym rozdziale... że się pogodzą? nie bardzo, raczej wybieram ten drugi scenariusz... :*

    Także czekam i pozdrawiam :*
    Ol-la

    OdpowiedzUsuń
  3. Juhuuu, to jest taki rozdział, że mogę sobie pohejtować mężczyzn!
    Zachowanie Andreasa jest godne pożałowania. Po pierwsze to nie powinien podnosić ręki na kobietę bez względu na to, co się wydarzyło. A po drugie każdy popełnia błędy, a to, co stało się w dosć odległej przeszłości nie powinno mieć aż takiego wpływu na teraźniejszość. Oczywiście, szkoda, że Leoni sama mu tego nie powiedziała, niemniej jednak i tak sądzę, że Wellinger mógł wykazać się większym zrozumieniem i zamiast z nią kończyć, spróbować o tym spokojnie porozmawiać, bo to dla niej też traumatyczne przeżycie, pokazujące, jak bardzo zdesperowana była, by robić to, co kocha.
    Współczuję dziecku takiego ojca.
    Wyrzuciłam z siebie frustrację. Już mi lepiej. :DDD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ej no. Dlaczego taki krótki? Andreas debil idiota, kurde noo... Raz, że nie powiem jej bić, ani szarpać. A swoim ostatnim zdaniem na pewno nie polepszy sprawy... Podejrzewam utrzymanie związku dla dziecka... Ale serio im się życie sypnęło... I ten ugh, artysta ...
    Rozdział świetny!! :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps.: Jakby Welli pilnował swojego szanownego Wacława to by do niczego nie doszło, jakby się zabezpieczył to nie byłoby 'kłopotu'... A Leonie nie jest niczemu winna, przecież nie mogła odeprzeć ataku ... ;D

      Usuń
  5. Na usta ciśnie mi się kilka niecenzuralnych słów w stronę Wellingera, ale się powstrzymam. Jak on mógł?! Po pierwsze, jest skończonym dupkiem, że go uderzył. Zachował się jak gówniarz wątpiąc w to, czy to jego dziecko. Mógł zachować chociaż odrobinę czegoś z bycia mężczyzną, ale on postanowił wziąć górę i udowodnić jak bardzo jest niedojrzały...
    Jestem w szoku. Nadal nie mogę uwierzyć, że to tak szybko się zepsuło. Błędy z przeszłości nie powinny być powielane. Co było się nie odstanie. Trzeba żyć dalej.

    Pozdrawiam i czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie wow! o.O Kompletnie się czegoś takiego nie spodziewałam :D Tożeś im świat wywróciła do góry nogami :D Kobieta potrafi xD Gratulacje tak długiej kariery na Bloggerze :* Ja tu jestem drugi rok dopiero :) A teraz co do rozdziału...
    Wellinger nie chciałbyś w łeb?! Co ty najlepszego robisz?! OKAY, Leoni nie postąpiła najlepiej nie mówiąc ci o tym wcześniej, ale do cholery to chyba nie powód by ją bić! A do tego te słowa w szpitalu :P Przeginasz Wellinger! Leoni niech się zajmie sobą i dba o siebie, szczególniej teraz, kiedy bd miała dziecko :3 Mam nadzieje, że się pogodzą niedługo, ale się chyba na to bie zanosi xd
    Pozdrawiam i weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. No wiesz, trudno było się spodziewać czegoś takiego. Mój Boże, nie mogę uwierzyć. Leoni była aż tak zdesperowana? Kurcze...
    Do tego jeszcze ta ciąża... I Andreas, którego jak widać bardzo łatwo wytrącić z równowagi. Nie wiem, czy się chłopak zreflektuje, ale i tak mleko się już rozlało. Nie będzie już tak jak wcześniej, mam rację? Żal mi ich, naprawdę. Ich relacja była bardzo bliska idealnej, a teraz... Szkoda słów.
    Tak btw, gratuluję kreatywności i tych wszystkich pisarskich latek ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takiego scenariusza nie brałam pod uwagę. Muszę przyznać, że zaskoczyć potrafisz nieźle :)
    Reakcja Andreasa na wieść o dziecko totalnie mnie zaskoczyła. Zatłukłabym go tam na miejscu! Co do przeszłości Leoni. Nie będę jej osądzać. Każdy ma prawo popełnić błąd w młodości, chociaż- moim zdaniem- powinna Wellingerowi sama powiedzieć o tym. Pewnie zareagował by inaczej :D Mniej agresywnie.
    Czekam z niecierpliwością na następny ty geniuszko!
    Buziaki :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Andreas trochę przegiął, rozumiem, że ma prawo być zły, ale jednak to zdarzenie miało miejsce 4 lata temu, kiedy prawdpodobnie się jeszcze nie znali, więc mógł się trochę pochamować i wspierać Leonię w tak trudnym okresie jej życia, i jeszcze ją uderzył.... nie mogę, wkurzyłeś mnie Andi
    + wgl nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, sądziłam że ta osoba, którą zobaczyła na dekoracji to będzie jej były czy coś w tym stylu, i jeszcze to dziecko... ale się wszystko skomplikowało, ciekawe co w tej sytuacji zrobi Andreas, czy uniesię się dumą czy schowa ją do kieszeni i jakoś spróbuje zrozumieć Leoni i pomoże jej przez to przejść..
    czekam na następny, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakby te dwie wiadomości nieco oddalić od siebie w czasie, to może i coś by z tego sensownego wyszło.
    Ale w taki układzie rządzą emocje. I może generalnie nie jest to jakaś straszna sytuacja, kiedy właśnie one dochodzą do władzy, ale za dużo się wtedy myśli i za dużo mówi, a konsekwencje doskonale widać powyżej.
    Pozdrawiam.
    [pnowakowski]
    [niewyleczalnie]

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, muszę Cię przeprosić za takie opóźnienia, ale od jakiegoś czasu nie mogę się wyrobić. Mam tyle zaległości, że szkoda gadać...
    Przejdźmy jednak do konkretów. :)
    Niesamowity rozdział! Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Nie spodziewałam się, że Leoni ma taką przeszłość.
    Nie jestem zdziwiona reakcją Andreasa, ale czy nie lepiej byłoby, gdyby przemyślał to sobie na spokojnie? Czy nie lepiej byłoby, żeby od razu wyszedł, nie wypowiadając zbędnych słów?
    Każdy człowiek ma w życiu swoje wzloty i upadki. Nie zawsze może żyć tak jakby chciał. Nie zawsze może mieć kontrolę nad swoim życiem. Czy to tak trudno pojąć? :(
    Bardzo cieszę się, że Andi zostanie tatą. Szkoda tylko, że dowiedział się o tym w takich okolicznościach.. Jednak zdenerwował mnie fakt, że mógł pomyśleć, iż to nie jego dziecko... :x
    Zastanawiam się, jak potoczysz kolejne rozdziały. :)
    Czekam na nie z niecierpliwością! :3
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  12. W tym rozdziale zrobiłaś z Andreasa świnie, idiote..normalnie jakbym mogła to bym go zabiła. Jak on mógł tak potraktować Leoni..przecież dobrze wie, że dziewczyna świata po za nim nie widzi...a ten zamiast wykazać chociaż odrobinę radości to zasugerował jej, że nie jest pewien czy to jego dziecko...Pff idiota. Ma tylko to na swoje usprawiedliwienie, że działał pod wpływem emocji... ale jestem ciekawa czy Andi w młodości nie popełnił żadnego błędu..
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością! :D
    pozdrawiam i życzę weny ;)
    Buziole :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Witam! Zjawiam się całkiem zielona w świecie skoczków, także na start proszę o wybaczenie wszelkich błędów.
    Po przeczytaniu prologu i obejrzeniu zwiastunu miałam pewną wizję wydarzeń i każdego z bohaterów. Andreas wydawał mi się w porządku facetem, ale chyba po tym rozdziale zmienię zdanie. Jak można szarpać kobietę która jest w ciąży? kobietę którą się kocha? Mało tego! Jak można zarzucić jej tak nagle zdradę? Każdy ma prawo do błędów, nie powinno się zaglądać w przeszłość.. Nawet jeśli.. Przeszłość to jednak przeszłość. Powinien być świadom tego, że dziewczyna żałuje.. Cóż. Mam nadzieję, że jak ochłonie jakoś porozmawiają o całym zajściu. :)
    Czekam na następny :)
    Życzę dużo weny :*
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Ooo powiem Ci, że zaskoczyłaś Mnie. Poważnie. Sądziłam, że tą osobą, która zobaczyła będzie były chłopak, nie wiem narzeczony może, ale nie , że Ona kiedyś pozowała do nagich zdjęć. Szczerze to nie dziwię się wcale reakcji Andreasa. Był zaskoczony i zły, ale to przecież normalne , gdy dowiaduje się, że osoba, którą się kocha, skrywa tak poważną tajemnicę.
    Mała kruszynka! Aww! Wellinger, eh na początku, gdy dowiedział się o dziecku, to miałam ochotę Mu przywalić : Jak może zadać takie pytania? Szkoda słów Panie Wellinger, ale w późniejszym czasie…powiem tyle, nie ma to jak najechać na męską dumę.
    Czekam na następny Kochana ;)
    Gratuluje rocznicy i dalszej wytrwałości życzę i WENY, dużo weny :)
    Pozdrawiam cieplutko ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Noo noo powiem ci że zaskoczyłaś mnie. To co wymyśliłaś jest oryginalne a przeto świetne. I nie dziwię się Andreasowi, że jest wściekły, ale ona jest w stanie błogosławionym. Potrzebuje go, jest jej potrzebny. Boje się że ona może się przez to załamać. Ale oby on wrócił, wybaczył. I to dziecko Wellini (od Wellingera i Leoni). Cudooo <3 Kocham ! Ale ty to chyba już wiesz nie? Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trzymaj mnie, coś ty tu nawywijała, hmm?
    Nie sądziłam, że ten facet sprowadzi takie tornado. Może i zarobiła ciałem, ale nie w najgorszy sposób. Niepotrzebnie się łudziła, że to nie wypłynie. Mogła powiedzieć wcześniej Andreasowi, to fakt.
    Jednak bardzo bardzo mi jej szkoda, bo nagle wszyscy postrzegają ją przez incydent z przeszłości i w kąt zepchnęli wszystkie medale, poświęcenie, wysiłek. Nawet Andy w nią zwątpił. Zamiast mieć jakąś wyrozumiałość, chociaż ze względu na dziecko. Nigdy nie powinien jej uderzyć. Nawet w takiej sytuacji. Ona popełniła błąd kiedyś, a on popełnia go teraz i wcale nie jest lepszy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Zapraszam na bloga! ;)
    http://przeznaczeniedwochserc.blogspot.com
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  18. dotarłam, jak zwykle z opóźnieniem. Zaległości nadrobione,a więc i komentarz zostawiam...
    Spodziewałam się tego, że jest w ciąży ale że jako młoda dziewczyna się hmm...sprzedała?Słabo teraz widzę jej karierę, i że Andi jest taki teraz...nieczuły? Obojętny?
    To smutne.
    Jestem ciekawa co będzie dalej.
    Czekam na nowość :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dziewczyno czy ty jesteś normalna?! Jak mogłaś tak brutalnie rozwalić tak piękny związek? Jak? Ty bezwzględa! Andi zachował się fatalnie ale Leo też nie była z nim szczerza. Powinien jej ufać! Nie trafiłam z tym początkiem ale czułam to pytanie czy to na pewno jego dziecko! Czekam na next ^^
    Nicoletteq
    www.zdradzeni-przez-serce.blogspot.com Zapraszam do mnie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje życie jest po prostu usłane różami! Czujecie ironię? Od przylotu do Stanów jestem tematem plotek. Kuzynka polskiego siatkarza, przyjaciółka samego Andersona. Tak, z Mattem łączy mnie tylko przyjaźń. No i może POŻĄDANIE. Ale ja nie o tym. Przyjazd do Rzeszowa zmienia mój punkt widzenia. Moje myśli zaprząta młody zawodnik rzeszowian. Czy dokonam właściwego wyboru? Co będzie dla mnie lepsze: MIŁOŚĆ czy POŻĄDANIE?
      Zapraszam na nowe opowiadanie :)
      www.polsko-bulgarsko-amerykanska-milosc.blogspot.com

      Usuń
  20. Hej :) Nominowałam cię do Liebster Awards:
    http://little-prince-skijumping.blogspot.com/p/liebster-award.html
    Buziole :*

    OdpowiedzUsuń